Roboty (około)domowe – udało mi się doprowadzić do porządku ogródek. Sporo liści już pograbiła i posprzątała Szwagierka, ale jeszcze troche mi się udało dosprzątać, pograbić i wyczyścić. Teraz z zapartym tchem obserwuję co tam zaczyna wychodzić spod ziemi. Nie wiem co poprzednia właścicielka miała posadzone, a ewidentnie coś się zieleni. Na razie nic nie plewię ani nie wyrywam, zobaczymy co wzejdzie. Poza tym mamy w ogródku dużo takich małych kwiatuszków. Niestety nie pamiętam jak się nazywają, chociaż sąsiadka mi powiedziała.

Poza tym staramy się oswoić naszego psa z sąsiadami, którzy sporo siedzą na zewnątrz, więc nie chcemy żeby za każdym razem na nich szczekał. Udało mi się też posprzątać gruntownie piwnicę, do której wrzucaliśmy wszystko jak popadnie odkąd się wprowadziliśmy. Powoli trudno się tam było poruszać, więc to zmogłam. Podjęłam się też hodowli roślinek do posadzenia w ogrodzie. Mieliśmy sporo różnych nasion, które posłała nam Teściowa, więc mam zamiar je wykorzystać w upiększaniu ogrodu. Obserwuję i czekam aż zaczną kiełkować maciejka, dziwaczek i inne kwiatki oraz cały zestaw ziół, które zamieszają w ogrodzie. Obydwoje uwielbiamy świeże zioła, więc jak tylko mamy możliwość to staramy się mieć własną hodowlę. Mam nadzieję, że chociaż część tego co posiałam wyrośnie i będzie się nadawać do posadzenia na zewnątrz.
Wiosna – w końcu można powiedzieć, że zawitała do Toronto. Wciąż jeszcze ma czkawki i nawroty zimnego powietrza, ale zdecydowanie jest to cieplejsza pora roku niż poprzednia. Trawa się już zazieleniła, powoli się pojawiają pąki i liście na drzewach. W zeszły piątek było tak ciepło, że zrobiliśmy sobie grilla i do dziesiątej wieczorem siedzieliśmy w ogródku. Za płotem sąsiad nam przygrywał na gitarze, więc czuliśmy się zupełnie jak na wakacjach. Tylko ogniska brakowało i kiełbasek. Rowery już wyciągnięte z piwnicy i myślę, że jutro nam się uda je przewietrzyć. Zapowiadaja 27 stopni!

pies tez czuje wiosne w nozdrzach
Zwierzęta – u jednych króliki w ogródku, u innych kot w garażu a u nas.. skunks pod szopką. Siedzi sobie ponoć tam już od jakiegoś czasu i chyba mu dobrze. Nam trochę mniej, bo się boimy, że jak dojdzie do spotkania z psem, to nasze nosy na tym wielce ucierpią. K. nabył przez internet mocz lisa w proszku, który ma odstraszać te zwierzaki. Posypaliśmy koło szopki my, posypała sąsiadka po swojej stronie i mamy nadzieję, ze skunks pomyśli, że w okolicy mieszka lis. Poza tym wiewiórki wciąż nam buszują na strychu i wcale nie myślą o przeprowadzce. Mocz lisa też ma je odstraszać, więc się szykujemy na akcję. Mieliśmy też przelotnie mrówki, ale szybka akcja je chyba skutecznie zniechęciła. I żeby nie było wątpliwości – mieszkamy w mieście…
Sopranos – już dosyć dawno temu, K. pożyczył od kolegi pierwszą część. Dosyć długo czekała aż się zabierzemy za oglądanie. Jak już się zabraliśmy to oczu nie możemy oderwać. Niestety jak skończyliśmy pierwszą część to musieliśmy drugą znaleźć dopiero, bo kolega nie miał. Na szczęście w pobliskiej wypożyczalni mają. Serial robi się coraz bardziej wciągający, akcja zagmatwana, postacie coraz bardziej skomplikowane - sama przyjemność oglądać. Przedwczoraj obejrzeliśmy cztery odcinki pod rząd a każdy ma mniej więcej 50 minut. Polecam serdecznie!
Praca – ostatnie kilka tygodni mamy mnóstwo roboty w pracy. Nie zawsze mam czas wyjść na lunch, czasem zostaję trochę po czasie, siedzę osiem godzin wpatrując się w monitor. Do niedawna mogłam w pracy jeszcze zerknąc na różne blogi i zobaczyć co się tam dzieje, ale niestety teraz wszystkie strony typu blox, wordpress itp. są zablokowane. Także czytać mogę tylko w domu i właściwie na to głównie, poza pisaniem maili, poświęcam mój czas komputerowy w domu. Są też miłe chwile w pracy, jak na przykład środowy Administrative Professionals Day, który nasza firma nazwała Staff Appreciation Day. Rano było śniadanie a potem każdy dostał…. kocyk z logo firmy. Kocyk ma kieszeń na nogi oraz ręce i jest całkiem ciepły. Wraz z sąsiadkami snułyśmy marzenia, że teraz będzie można legalnie sobie ucinać drzemke w czasie pracy. Tyle, że brak poduszki nas zmylił. Ktoś bardziej realistyczny stwierdził, że to dostaliśmy żeby trzymać w razie wypadku kiedy w pracy trzeba będzie zostać na noc. A tak na prawdę to pewnie zostało im takich sporo po zimie i chcieli się pozbyć. Jednocześnie załatwili prezent tańszym kosztem niż ubiegłoroczne kupony. Poza tym nasze szefostwo bezpośrednie podarowało nam trzem po orchidei i kuponie do Tim Hortons’a, kanadyjskiej mekki kawowej.
Czytanie – właśnie skończyłam The Vampire Lestat - drugą część serii o wampirach Ann Rice. Niesamowicie mnie to pochłonęło,choć nie byłam nigdy fanką książek ani filmów o wampirach. Ta jest bardzo dobrze napisana i czyta się świetnie. Nie czytałam jeszcze pierwszej części czyli Wywiadu z Wampirem ani trzeciej,ale na razie nie czytam kolejnej części bo mam ochotę na coś pozytywniejszego. Może ktoś ma jakieś sugestie?
Gotowanie – przez długi czas gotował głównie K. a ja byłam od pomagania, siekania a potem mycia naczyń. Ostatnio trochę się zbuntował i staramy się wspólnymi siłami napełniać żołądki. Pochłania to sporo czasu, bo jak gotujemy to raczej od podstaw, nie z pół-produktów. Poza tym staramy się jeść w miarę lekko oraz urozmaicać posiłki. Poza obiadami wieczornymi dochodzi sprawa lunchu, jako że staramy się nie jeść na zewnątrz. Także jakoś tak się składa, że coraz częściej wkraczam do kuchni i przejmuję patelnię. Przyznaję, że są takie dni, że nawet mi to sprawia przyjemność. Takie wyznanie z mojej strony to wielki krok, bo zawsze stroniłam od garów. Teraz zaczynam kombinować, wymyślać i improwizować. Czasem się czuje jak wiedźma, która do kotła wrzuca różne dziwne składniki, z których nie wiadomo jaki diabeł wyskoczy. I do tego nawet czasem coś piekę. Oj, chyba się starzeję…

babka wg przepisu od Teścia
To tak by było z grubsza mniej więcej tyle, nie wspominając o takich przyziemnych sprawach jak spacery z psem, sprzątanie, pranie, robienie zakupów itp . Poza tym mam mnóstwo rzeczy które chciałabym zrobić, tylko muszą się doczekać na swoją kolejkę…