Feeds:
Posts
Comments

Archive for the ‘sport’ Category

Wczoraj już mieliśmy zrezygnować z planów na dziś i jechać szukać wiosny, ale dzięki namowom Szwagierki i Szwagra zdecydowaliśmy, że jednak pojedziemy i spróbujemy znaleźć jeszcze nieco śniegu i wypróbować nasze biegówki. Nie było to proste, bo ubiegły tydzień był niesamowicie ciepły – ponad dziesięć stopni, dużo słonca i nieco deszczu, z którym się śnieg rozpłynął. Okazało się jednak, że niedaleko Toronto jeszcze jest gdzie pojeździc. Pojechaliśmy na wschód od Toroto, jakieś 50 km od naszego domu. Na miejscu sie okazało, że moje biegówki które trzeba smarowac woskiem nie nadają się do jazdy w dzisiejszych warunkach, czyli po mokrym śniegu, nieco zlodowaciałym i bardzo udeptanym. W ośrodku było bardzo mało ludzi, więc udało mi się wynająć sprzęt po bardzo zniżowej cenie. K. ma swoje biegówki bezwoskowe, czyli właśnie idealne na taką pogodę i takie właśnie jak ja wypożyczyłam. Po wszelakich przymierzeniach, dopasowywaniach nart i kijków ruszyliśmy na szlak. Muszę przyznać, ze jest to zupełnie co innego niż jazda na nartach zjazdowych, które w bardzo odległej polskiej rzeczywistości miałam kiedyś całkiem nieźle opanowane. Przede wszystkim duża różnica na plus – buty do biegówek są super wygodne w porównaniu do ciężkich i zawalastych buciorów do zjazdówek. No i oczywiście się ruszają na dużo cienszych nartach. Jak na pierwszy raz myślę, że poszlo nam całkiem nieźle. Nogi mnie nawet bardzo nie bolą, chyba bardziej ręce od usilowania odpychania się kjkami. Udało mi się dwa razy wylądować na mokrym śnegu, zjeżdżając z tej samej górki. A to przez to, że chciałam hamować i skręcać zamiast zjeżdżać prosto z górki na pazurki.  W sumie szusowaliśmy sobie przez dwie godziny, w słoncu i bardzo dobrych nastrojach. Pogoda była na prawdę niesamowita, słońce świeciło cipelutko, tak że chyba było ponad 10 stopni. Jeden narciarz jeździł sobie bez koszuli, sporo osób było w krótkich rękawkach i spodenkach. Okazało się, że był to ostatni weekend sezonu, więc  tym lepiej że nam się udało wybrać.

A po powrocie do domu uroczyście zaczęliśmy seznon grilowania. Mieliśmy pyszne kiełbaski, które kupiliśmy po drodze w wiejskim sklepie z przetworami domowymi, sałatkę i piwo, czyli obiad, jaki często gości na naszym stole wiosną i latem. Szybko, bezgarowo i smacznie.

A teraz sobie zobaczymy Oscary i wypijemy herbatke z prądem.

Read Full Post »

Read Full Post »