Feeds:
Posts
Comments

Archive for the ‘U.S.A.’ Category

Postanowiłam wstawić tutaj kilka ilustracji do mojego poprzedniego wpisu. Więcej zdjęć pojawi się w mojej galerii www.magdasphotoblog.com Mam nadzieję już niebawem tam coś wsadzić.

Zapomniałam wspomnieć, że podczas wszystkich naszych wędrówek, we wszystkich lasach była niesamowita ilość grzybów. Ja na grzybach nie znam się wcale, a K. który zbierał grzyby w Polsce nie zna się na grzybach tutejszych. Dlatego też, mimo że często mu sie wydawało że jakiś grzyb wygląda jadalnie, zostały one wszystkie w lesie, a o jajecznicy z prawdziwkami mogliśmy tylko pomarzyć. A było ich na prawdę dużo i olbrzymie…

Tak właśnie wyglądała nasza przeprawa przez zalane wodą bobrowisko:

I pracowite bobry…

Zdjęć czapli modrej zrobiłam całe mnóstwo, na razie jedno z nich.

(more…)

Read Full Post »

Kilka godzin temu wróciliśmy do Toronto po pięciodniowej nieobeconości. Udało nam się na przez te kilka dni zamienić Internet, emaile, telefony i zgiełk miasta na camping bez elektryczności, ciszę, gwieździste niebo, wieczorne ogniska i długie wędrówki. Pies chrapie wyczerpany kilkudniowym pobytem wśród innych czworonogów i macha łapami przez sen wspominając zapewne w śnie co ciekawsze chwile swoich wakacji.

Nasza wyprawa do Adirondack State Park po drugiej stronie granicy okazała się być wielkim sukcesem. Zatrzymaliśmy się na stanowym campingu przy Cranberry Lake, gdzie na dzień czy dwa przed wyjazdem udało nam się zarezerwować miejsce na namiot. Już sam ten fakt był wielkim sukcesem, bo w Ontario wszystkie miejsca w odległości do 500 km od Toronto były juz całkowicie zajęte. Na szczęście południowi sąsiedzi mieli dla nas jeszcze wolne miejsce, więc w poniedziałek rano wysłaliśmy sierściucha do jego sprawdzonego psiego hotelu i niedługo potem sami wyruszyliśmy w drogę. Po drodze wstąpliśmy do miejscowości Ivy Lea położonej po kanadyjskiej stronie osławnionego regionu pt. 1000 Islands (Tysiąc Wysp) na rzece Świętego Wawrzyńca. Nie zatrzymaliśmy się długo, tyle żeby zjeść niezbyt ciekawego burgera z jeszcze mniej ciekawymi frytkami za to z kelnerką o ciekawej aparycji, nieco stylizowanej na Mireille Mathieu. Okolica za to rzeczywiście jest niesamowicie urocza, tyle że nieco mnie odstraszają ilości turystów tam zjeżdżające. No nic, może wybierzemy się tam kiedyś w mniej turystycznym sezonie. W sumie nawet opłaca się jechać na weekend bo z Toronto to około trzech godzin jazdy. (more…)

Read Full Post »