Feeds:
Posts
Comments

Archive for October, 2012

I tak samo się stało z moim urlopem macierzyńskim. Nie wiem kiedy to przeleciało, wiem tylko że zdecydowanie za szybko… I tak jutro znowu wsiądę do metra i ruszę z tłumem do centrum Toronto żeby usiąść w swoim biurowym kąciku i stukać na klawiaturze przez osiem godzin dziennie. A tu jak na złość, na cały przyszły tydzień zapowiadają bardzo ciepłą pogodę. Jutro ma być słońce i 19 stopni a w czwartek słońce i 21 stopni. I wcale mi nie będzie żal, że muszę tam siedzieć zamiast zażywać świeżego powietrza i spacerować sobie z Małą nad jeziorem albo po innych miłych miejscach. No cóż, tak to niestety jest. Czas zabrać się poważnie za plan B. Czyli zaczynamy grać w totolotka…

A oto jak Mala wyrosla przez ten rok…

Read Full Post »

wystawa

Dwie czytelniczki wyrazily zainteresowanie, wiec rozwijam temat wystawy fotograficznej w której biore udzial. Wystawę zorganizowaliśmy w pięcioro, cztery kobity i jeden facet. Zdjęcia wiszą przez cały październik w kawiarni a wczoraj było oficjalne “otwarcie”. Było trochę ludzi, krewnych, znajomych i ludzi z klubu fotograficznego do którego cała nasza piątka należy i gdzie się poznaliśmy. Temat który sobie wybraliśmy to Toronto in Black and White, czyli Toronto na czarno-biało. Każdy z nas wystawił po trzy zdjęcia i zobaczymy czy jakiekolwiek się sprzeda. A oto moje:

Secret Window, Hart House, UofT

Knox College, UofT St. George Campus

Serenity, Ashbridges Bay

Read Full Post »

Jak już Res Varia pisał u siebie, wróciłyśmy całe i zdrowe, zaaklimatyzowałyśmy się, Mała zaczęła żłobek i zeń wynikające choroby a ja się powoli (bardzo) godzę z myślą o powrocie do pracy… Udało nam się wybrać na rodzinny wypad w przyrodę, co pozwoliło na naładowanie akumulatorów i przyniosło dużą dawkę pozytywnej energii.

A dzisiaj było “otwarcie” mojej pierwszej małej wystawy fotograficznej, którą zorganizowaliśmy z czwórką znajomych z klubu fotograficznego. Nic wielkiego, każdy miał po trzy zdjęcia, ale zawsze coś. Wiszą na ścianie kawiarni, są oglądane przez tzw. publikę i są wystawione na sprzedaż. Nie liczę na to, że któreś się sprzeda, ale cena przy moim nazwisku i tytule zdjęcia jest wpisana, co też daje nieco inną perspektywę na własne dzieło.

A poniżej kilka zdjęć z naszego wypadu. Jest to tylko malutka próbka tego, co siedzi w komputerze, może kiedyś uda mi się wiecej wydobyć i tutaj umieścić po kawałku. Dzisiejszy odcinek poświęcony jest widokom z parku Algonquin oraz nocnym widokom na nasze jezioro. CDN

Read Full Post »