…ano niestety tak. Śmierdzi jeszcze dzisiaj, mimo że przygoda zdarzyła się w czwartek. Śmierdzi mu lewa część pyska, kawałek koło oka i nosa. Śmierdzi nasz wsapniały pies, bo oczywiście musiało się to w końcu zdarzyć… Nieuniknione starcie nastąpiło w czwartek w godzinach wieczornych tutejszego czasu. A tak pilnowaliśmy, za każdym razem wieczorem najpierw my wychodzimy na zewnątrz, robimy rekonesans i dopiero potem puszczamy bestię. Jak wracamy wieczorem do domu, to najpierw jedno z nas idzie przodem, patrzy czy nic się nie czai za płotkiem a dopiero potem wprowadza się psa. A tu proszę, zgrabny skok psa z auta, kilka sekund naszej nieuwagi i sierściuch zamiast do ogródka skierował się w stronę drzewa sąsiadów. Najpierw było szczekanie, potem coś zawirowało i nagle wszystko umilkło. Pies potulnie dał się przyprowadzić do ogródka, był tak samo zdezorientowany jak K. który zapytał “Czy on śmierdzi?”.
Powoli cała okolica zaczęła się wypełniać zapachem. Sąsiadka wyszła zapytać czy wszystko w porządku. Jak się dowiedziała co się stało to nam życzyła udanej zabawy, zgarnęła kota i poszła do siebie… Po wymianie znaczących spojrzeń i chwili ciszy nastąpiła błyskawiczna akcja. K. psa do wanny, ja na dół po sok pomidorowy, ręczniki i otwieracz do konserw. Po dostarczeniu tego do łazienki pobiegłam do sklepu (jak dobrze, że są koło nas sklepy całodobowe!) po dalsze zapasy soku pomidorowego i coca coli. Jak wróciłam, okazało się, że małpa już wyszła z kąpieli i dzięki dużej puszce soku znaczna część zapachu zeszła z psa, za to na całym pierwszym piętrze czuć było ten duszny słodkawy zapach. Rzeczywiście trudno się go pozbyć, zwłaszcza z materiałów. Obrożę musieliśmy wyrzucić, ubrania K. od razu wypraliśmy a i tak jeszcze trochę czuć. Dobrze, że Choco jest znacznie wyższy od skunksa, wyobrażam sobie co by było, gdyby był cały na poziomie strzału… Na szczęście pies o nic się nie otarł, po wykładzinie szybko go przeprowadziliśmy i trafił prosto do łazienki. Biedaczek ponoć nawet za bardzo nie oponował jak go K. mył. Potem się sam obwąchiwał i mu nie pasowało, że mu głowa jeszcze trochę śmierdzi. Nie wiem czy myślał, że mu to pomoże, ale w nocy spał z głową poza legowiskiem.
Mam nadzieję, że powtórka z rozrywki się szybko nie zdarzy, ale jakby co, mamy trzy duże puszki soku pomidorowego i jedną dużą colę. Polecam właścicielom psów trzymanie zapasu soku pomidorowego w domu, działa!





Współczuję. Pomimo posiadania skunksów w okolicy jeszcze nas to nie spotkało Tfu, tfu.
Dzieki! Mam nadzieje ze macie cos w pogotowiu, w razie czego
No ale pudla zawsze mozna obciac
Pozdrawiam!
To widze, ze byliscie przygotowani i macie wiedze na temat spotkania ze skunksem. Nigdy nie slyszalam o soku pomidorowym jako srodku na smierdziela.
ło matko…. dobrze, że królik po drzewach i okolicy mi nie biega! ;O) dużo głasków dla futrzastego!!!!!!
Najpierw slyszelismy o coli a potem K. sie dowiedzial ze ponoc sok jest lepszy. Przypadkiem mielismy jeden w domu, ale teraz bedziemy miec celowo. Mielismy zamiar nabyc przez internet jeden z preparatow do mycia psa z zapachu skunksa, ale nie zdazylismy…
Glaski przekazane, dzieki! Dzis juz znacznie lepiej jest
ooo, wspolczuje, szczegolnie psu, na pewno niezle biedakowi smierdzialo
tak a propos to moj szef chemik opowiadal mi, ze z ta neutralizacja zapachu przez sok pomodorowy to nie do konca prawda… podobno on tylko “maskuje” prawdziwy zapach. co nieco jest tutaj napisane:
http://www.scienceline.org/2006/07/26/ask-cosier-skunk/
najwazniejsze, ze juz tak nie czuc
Ha, ja nie wiem jak to wyglada z naukowego punktu widzenia, ale w naszym wypadku pomoglo, nawet jak tylko przez maskowanie a nie neutralizacje. Jak na razie zapach sie spod maski nie wylonil na nowo, a to wlasnie najwazniejsze
Ponoc dziala tez cola/pepsi (jedni twierdza ze cola tylko a inni ze pepsi wylacznie) – wiesz cos o tym naukowo?
o coli nie wiem, z reszta to nie moja “wiedza” ze sie tak wyraze, to mojego szefa. jest zapalonym chemikiem i lubi takie zagadki, kiedys badali na synchrotronie dlaczego placzemy, gdy kroimy cebule, hehe
zapytam przy okazji o cole
najwazniejsze, ze juz tak nie czuc!
[...] się, że w konfrontacji z szopami nie miałby dużych szans. Jak widać faunę mamy bujną. Jak nie skunks to szopy. Wolę jednak zwierzęta niż spaliny albo betonową dżunglę. **** Nigdy nic nie [...]
a nam skunks zaraza jedna obsikal dom tydzien temu, a konkretnie rog sypialni (z zewnatrz rzecz jasna). w srodku nocy. myslalam, ze zwymiotuje, tak smierdzialo. ale jakos przezylismi i dalo sie wywietrzyc.