Miałam sczery zamiar napisać coś więcej na temat naszego ostatniego wypadu pod namiot do Rondeau Provincial Park, ale nie wyszlo. A wyjazd udał wyśmienicie – pogoda wspaniała, towarzystwo doborowe, udało nam się nieco pochodzić, posiedzieć przy ognisku i gitarze, pogadać, wykąpać w jeziorze Erie, obejrzeć mnóstwo ptaków i żab i nawet jeszcze przepłynąć się canoe. Pewnie to już był ostatni wypad pod namiot w tym sezonie, ale mam nadzieję, że nam się uda jeszcze wybrać na jakieś jedniodniowe wypady.
Odkąd przyjechaliśmy czas zdecydowanie przyspieszył. K. zaczął zajęcia, wiec musimy od nowa ustalić sobie grafik i porządek zajęć i obrad. W ciągu tygodnia praca, spacer z psem, obiad, lunch na następny dzień, wieczorny spacer z psem, nocne Polaków rozmowy, a pomiędzy tym pranie, zakupy i nieco snu. W weekendy za to staramy się możliwie najniższym kosztem (a przy maksymalnym wkładzie pracy własnej) zabezpieczyć jakoś dom na zimę. Ja już drugi weekend zmagam się z oknami, a właściwie jednym. Nasze wiekowe okna składają się z okna właściwego, które podnosi się do góry (to które właśnie zwalczam się nie podnosi bo było zamalowane z dwóch stron) i z okna sztormowego, które zakłada się na zime od zewnątrz domu, zakłada się je na amen, więc wtedy w zimie nie można wietrzyć. W tamtym tygodniu zdzierałam farbę i szllifowałam okno sztormowe jadalni a w ten weeknd spędziłam zmagając się z framugą i oknem od zewnątrz. Efekty widać, ale końca nie bardzo. K. za to działał bardzo aktywnie w piwnicy, teraz mamy kilkanaście albo kilkadziesiąt worów gruzu do wywiezienia. Do tego coś sie pochrzanilo z kablami. A na dokładkę, wczoraj odkryliśmy mysie bobki… K. zainstalował pułapkę humanitarną, grożąc że jak to nie wypali to wytoczy cięższe działa. A nasz pies śpi zamiast czuwać, do tego śpi w swoim łóżku, co oznacza że robi się coraz zimniej.
A tu kilka zdjęć z wyjazdu:


sęp

tak cierpliwie pozowała, że muszę pokazać jaka była urocza...

czapla modra - great blue huron

- K nad Jeziorem Erie





super foty!!! bede sobie zima czesciej w nie zagladac! ;O) a zabka urocza…. moze trzeba bylo pocalowac?! ;O)
co do myszy to wspolczuje. ciekawe czy ta torontonska tez bedzie taka odporna na pulapki… moja jak na razie wszystkie pulapki ignoruje :O/
powodzenia!
dzieki! calowanie zabki sobie tym razem darowalam
a mialam nadzieje ze nam zasugerujesz jakies skuteczne metody. no nic, zobaczymy jak nam wszystkim pojdzie…
na mysze tylko kot, choc nizebyt to humanitarne rozwiazanie :-/ no i nie wiem tylko co by Wasz psiak na to powiedzial
bardzo podoba mi sie zdjecie czapli i jeziora Erie – fale jak w Pacyfiku, przepieknie…
zycze wytrwalosci w przygotowaniach do zimy! i w pozbywaniu sie pasazera na gape
przeszedl mi kot przez glowe (nasi sasidzi maja ich 5) ale nasz pies rzeczywiscie z kotami to sie srednio dogaduje. myslalam ze moze sam sie zacznie interesowac i polowac, ale chyba go len jesienny ogarnal.
mi sie jez. Erie kojarzylo bardziej z Baltykiem – piaszczysta plaza, cos na ksztalt wydm i fale. no ale nad Pacyfikiem jeszcze nie bylam, wiec nie wiem
oj wytrwalosci to nam trzeba wiele, dzieki!
Podziwiam zapał pracy nad domem, nam minął po jakiś 2 latach
. Choć ciągle coś trzeba, w ostatni weekend na przykład zepsuł nam się boiler i trzeba było wymienić na nowy, bo bez ciepłej wody ani rusz! Fotki bardzo fajne, zwłaszcza na żabka i czapla. Mi też jezioro kojarzy się z Bałtykiem.