W ubiegły weekend w Toronto odbywało się tzw. Open Doors Toronto, czyli Toronto Otwartych Drzwi. Co roku w jeden weekend maja różne budynki i instytucje, które normalnie są zamknięte dla publiczności, otwierają swoje wrota. Można wtedy sobie za darmo zwiedzać i podziwiać bardzo ciekawe miejsca. W sobotę postanowiliśmy wyjść trochę z domu z chęcią zobaczenia głównej atrakcji tego roku – najstarszego budynku więzienia Don Jail. Nowy budynek służy wciąż jako areszt, ale stary budynek niedługo zamieni się w coś innego.

Don Jail
Po raz pierwszy ten budynek wziął udział w imprezie i, niestety, po raz ostatni jako że mają go przebudowywać i ma się stać częścią kompleksu zdrowotnego, który w tamtym miejscu powstanie. Spodziewaliśmy się, że będzie sporo ludzi, ale nie spodziewaliśmy się takich tłumów. Okazało się, że jak przyszliśmy tam przed drugą, nikogo już nie wpuszczali do kolejki bo czekało tyle ludzi, że więcej już i tak nie zdążyłoby wejść. Ponoć kolejka zaczęła ustawiać się od 7 rano. W niedzielę spodziewano się podobnych tłumów, więc budynek zobaczyliśmy tylko z zewnątrz. Ciekawe, że przez jakiś czas mieszkaliśmy parę kroków stamtąd, ale wtedy całe więzienie zastawione było jakimiś rusztowaniami, więc nie mogliśmy go nigdy zobaczyć w całości. Trzeba było tej imprezy żeby nam się udało uwiecznić więzienie na zdjęciu.
Mieliśmy jeszcze trochę czasu i ochotę na dalszy spacer, więc pojechaliśmy do kolejnego miejsca, gdzie jakoś nigdy nie udało nam się dotrzeć z aparatem. Jest to tzw. Distillery Disctrict, miejsce które mi nieco przypomina krakowskie Podgórze albo jakąś dzielnicę roboczą innego europejskiego miasta. Jest to założona w 1832 destylarnia, która przez jakiś czas była największą destylarnią w Imperium Brytjskim. Znajduje się na obszarze 13 akrów i składa się z ponad 40 budynków. Jest to najlepiej zachowany kompleks budownictwa przemysłowego w Ameryce Północnej.
Jako, że jest to stosunkowo stare, jest to bardzo popularne miejsce z niesamowicie snobistycznymi knajpami, restauracjami i sklepami. Można tam kupić wszystko co organiczne, naturalne, europejskie czy ręcznie robione. Jest oczywiście browar, gdzie można się napić piwa za absurdalnie wysokie ceny, można też kupić piwo w jednorazowym małym kubeczku i wypić przy stolikach luzem stojących, ale małe piwo podawane w styropianie i w takich warunkach za 7 dolarów to lekka przesada. Pooglądaliśmy sobie co było do zobaczenia, pochodzili trochę bo brukowanych chodnikach po terenie gdzie nie jeżdzą auta po ulicach, popatrzyli na różne ciekawe osobistości i poszli na piwo do niedalekiego “normalnego “pubu.
A tak wczoraj wieczorem wyglądało centrum Toronto.
Zapraszam na więcej zdjęć z Distillery District i nocnego Toronto.







[...] parking i zapomniano o tym, że były tam kiedyś jakieś groby. Właśnie odkryłem, że M. wpadła na ten sam pomysł co ja i już opisała i ozdjęciowała nasz weekendowy wypad… Mnie pozostało zaznaczyć wspomniane miejsca na mapie. A więc po [...]
no to więzienie to raczej wyglądem nie zachęca do poprawienia sobie kondycji zdrowotnej ;O)
ale Toronto nocą – cudo!! biegnę do galerii oblookać więcej!
a buu, ze tez musieli postawic ten moj synchrotron na preriach :-/ fajne miejsca macie w Toronto, chlip, chlip.
jedyne pocieszenie to te 600 km do Rockies…
evek: a no teraz nie wyglada, ale kto wie co z niego zrobia
atsanik: przynajmniej nie pracujesz w jakiejs kopalni czegostam, gdzie trzeba dolatywac samolotem bo zadne drogi nie prowadza
a do rockies tez bym bardzo chciala pojechac…