Czyli „Ankara, Ankara, piękna Ankara…” I chociaż o Ankarze można powiedzieć wszystko, ale nie że jest piękna, to jakoś mi się dziś tak tęskno zrobiło za Turcją… Spędziliśmy tam z Res Variatem trzy długie lata studiów i wyjeżdżając stamtąd do Kanady byliśmy najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Nie żyło nam się tam łatwo ani dostatnio, wiele rzeczy nas zadziwiało i przerażało, sprawiało trudności i przykrości. Mieszkać bym tam nie chciała, ale minęło już pięć lat od naszego stamtąd wyjazdu i raz na jakiś czas napada mnie taka właśnie tęsknota za ludźmi których poznałam, za gwarem, wołaniem muezzina, smakiem placka ramadanowego i mocną herbatą z malutkiej szklaneczki w towarzystwie nieznanego sprzedawcy biżuterii, książek czy czegoś innego. Wtedy nie mieliśmy oczywiście aparatu cyfrowego, cały czas przymierzam się do tego żeby porządnie zeskanować zdjęcia wtedy zrobione. Teraz kilka, które kiedyś zeskanowałam.

Stambuł

wies turecka pod Ankarą - wystawienie wiana panny młodej przed ślubem, aby wszyscy mogli podziwiać...

brama do królestwa Hetytów

widok na ruiny miasta Hetytów

Sumela - klasztor bizantyjski niedaleko Trabzonu nad Morzem Czarnym

Ankara świętuje sukcesy Turcji w Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej w 2002 r.





Piekne zdjecia. Nie wiedzialam, ze spedziliscie tam az tyle czasu. Czy oboje mowicie plynnie ich jezykiem?
Fajne zdjecia. Tez mam cale pudla starych zdjec, ktore powinnam zeskanowac zanim je myszy zjedza albo wilgoc. Swoja droga aparat cyfrowy bardzo ulatwia zycie…
Dzieki! Mam nadzieje ze uda mi sie tam wybrac z aparatem cyfrowym bo jest spore pole do popisu
Tak, spedzilismy tam az trzy dlugie lata. I oboje mowimy po turecku, ale coraz mniej plynnie bo jednak z czasem sie zapomina. Na szczescie jest tu kilka osob z ktorymi raz na jakis czas rozmawiamy, wiec jest szansa ze jednak nie zapomnimy zupelnie.
Niesamowite, mam na mysli te trzy lata w Turcji. Moge sobie tylko wyobrazic ze to doswiadczenie i wspomnienie na cale zycie. A ta herbata w towarzystwie nieznanego sprzedawcy bizuterii brzmi naprawde magicznie
Ja w podobny sposob wracam do Hamburga, tez trzy lata… i tyle wspomnien i ludzi poznanych…